Męskie decyzje

Uwielbiam „męskie decyzje”! „Męska decyzja” jest jak brzytwa-nieugięta i nieodwracalna, odcina wszystko to, co niepotrzebne, co wnosi chaos.
Podziwiam mojego męża za jego decyzję o małżeństwie jedyną i zdeterminowaną.
Ale w małżeństwie podejmujemy inne decyzję każdego dnia! Każdego dnia decydują się kochać męża takiego jakim jest, kochać jego wszystkie tak zwane wady i słabości. Nie pozwalać, żeby one przysłoniły mi prawdziwy powód, dla którego zdecydowałam się związać życie z tym właśnie mężczyzną.
Niektórzy ludzie, może znudzeni już małżeństwem, może zawiedzeni, mówią, że nie mają już „motylków w brzuchu” po kilku latach bycia razem. Mówią, że małżeństwo się rozpadło. No, samo się nie przecież nic nie dzieje, samo się nie rozpadło!
Ten „brak motylków” interpretują jako brak miłości i podają to jako powód rozpadu małżeństwa.
Ale pamiętajmy, że rozwód to też decyzja. Decyzję można podjąć albo rozumem albo pod wpływem emocji.
Powstaje pytanie „W jakim stanie emocjonalnym i duchowym ją podejmujemy?”
Decyzja nie może być dziełem przypadku, zaniedbania albo emocji. Decyzja idzie z rozumu potem zapada już w sercu. Bo tylko serce ma tę mądrość aby ostatecznie zdecydować. Serce to nie emocje, serce to głęboka relacja z Tym Najwyższym z Jego mądrością.
Decyzję już podjęłam- to ten jedyny i koniec. Nie szukam. Nie wyobrażam sobie. Nie rozglądam się. Ucinam w zarodku ewentualne propozycje nie dając żadnej nadziei. Naprawdę lubię mężczyzn. Lubię z nimi przebywać, lubię pracować. Czuję się dobrze i też bezpiecznie. Mam męża kochającego i wiernego i ja też dochowuję wierności.
Czy trudno? Powiedziałabym, że w dzisiejszych czasach-tak, bo dziś nie uważa się już powszechnie małżeństwa za święte, ale gdy ma się poukładane swoje wartości i potrafi się kontrolować swoje własne myśli i uczucia to jest to dość łatwe.
No i najważniejsze – traktujemy Sakrament Małżeństwa poważnie. Dla nas to nie tylko obietnica, papier czy zwykłe zaobrączkowanie. Obrączka nam dała niesamowitą wolność.
Dziś obserwuję deficyt związków, deficyt głębokich relacji między ludźmi, którzy się kochają. Coś na zasadzie- „Wskoczyłbym w ogień dla Ciebie ale nie rozpalę ogniska, by cię ogrzać”. A miłość to nie deklaracje, to działanie!
Wtedy jest prawdziwa: to drobne uczynki, może monotonne , ale każdego dnia. To przełamywanie siebie, tego, że ja jestem zmęczona, osłabiona, nie mam czasu, energii, ochoty, nie chce mi się zrobić kolacji albo powiesić prania… To cierpliwe znoszenie narzekania, że jest brzydka pogoda albo przepaliło się mleko….
Współczuję tym, którzy przeszli przez rozwód. Słyszałam, że to piekło.
Może i minęło wiele lat, może mają inne związki, może bardziej o nie dbają, bo wiedzą, jak łatwo utracić miłość, ale nie widziałam ani jednej osoby naprawdę szczęśliwej i po rozwodzie odczuwają za to ból, widzę rany, które choć mija czas, nie chcą się goić.
Słyszałam od jednej kobiety po 20 latach życia w drugim małżeństwie, że jej pierwsze małżeństwo było już skażone na niepowodzenie: wyszła za mąż za czyjegoś męża, nie mogli wziąć ślubu, więc nie miała białej sukni, nie było hucznego wesela… Minęło 20 lat, a rana się nie goi. Słychać w głosie, że mówi, że :głęboko w sercu czuję pustkę, czuję, że coś jest nie tak”.
Widzę jak z nieukrywaną zazdrością patrzy na nasze małżeństwo, a czuję żal, nie oceniam , bo miłość nie ocenia, ale współczuję. Wiem, że jest dla niej Nadzieja. Wiem, że jest rozwiązanie. Wiem, że nie musi już tak cierpieć, ale ona broni się, opiera, nie chce tego oddać i dzieci…. One najbardziej cierpią. Dziecko buduje swoją tożsamość na fundamencie miłości rodziców, gdy między rodzicami nie ma miłości, to dziecku załamuje się cały świat!
W mojej dalekiej rodzinie młodzi ludzie, wykształceni, inteligentni, pracujący w korporacjach w Warszawie na wysokich stanowiskach, rozstali się i wpadli na pomysł, że zadbają o dziecko w ten sposób, że dadzą je do psychologa. Jakie są owoce? Psychika cierpi, ale najbardziej cierpi dusza dziecka. To widać po zachowaniu, po rozmowach, po ubiorze.
Rodzice jakby zapominają, że dziecko ma duszę. Zapominają, że oni też mają dusze.
Rozwód jest sprawą duchową i o ile psychologia może pomóc poukładać pewne sprawy i je przepracować to nie załatwi sprawy duchowej. Nie możemy rozwiązać spraw duchowych za pomocą środków stworzonych do rozwiązywania spraw materialnych, fizycznych.
Naprawdę współczuję. Dlatego chcę wspierać każde małżeństwo, które przechodzi kryzys i uczyć , jak to wszystko przejść. Jak wybaczyć, jak zacząć od nowa, jak dostrzegać małe – wielkie rzeczy we współmałżonku w codzienności, aby związek się nigdy nie znudził, jak każdego dnia decydować się na miłość.
Bo Miłość jest decyzją a nie tylko uczuciem.
Miłość nie jest sprawą jedynie ludzką, ale stworzona przez Najwyższego i w stopniu najwyższym nas uświęca. Dlatego siłę czerpać należy nie z siebie , ale z Nieba!
Można się zgłaszać do nas na rozmowę, tzw. coaching małżeński, który prowadzę razem z Mężem:-)) tel.: 607072369